Café à la fin de siecle
….,,O, siądźmy teraz na tej kanapie i – aby rozkosz była zupełna- mówmy dalej o Schopenhauerze…
Ta nasza rozmowa przy kawie była rzeczywiście symfonią i pozostała uroczym wspomnieniem (…)
Kawa – nieodzowny atrybut codzienności, idealnie dostosowuje się do zmienności epok, towarzyszy ludziom od zarania dziejów. Na ziemiach Polskich długo ustępowała miejsca na rzecz swojej eterycznej siostry- herbaty. Kawa szybko pokonała ten dystans, wpisując się w rytm dnia i nie bacząc na klasy społeczne, tworzyła konglomerat odrębnych przyzwyczajeń i możliwości.
W Polsce przełomu wieków, w szczególności na ziemiach zaboru rosyjskiego, dostępność do towarów kolonialnych była coraz powszechniejsza. Działały tu domy kupców rosyjskich specjalizujące się w handlu herbatą min.: J Gridin, Dudin, Axianow. Ziemie Kongresówki z racji tej przynależności aktywnie uczestniczyły w handlu, zyskując cenne doświadczenie.
Uważa się, iż kawa najwcześniej pojawiła się w szerokim obiegu w Galicji. Szerszym kręgom znana była również w miejscowym centrum handlu dalekomorskiego- Gdańsku.
Kawę nabywano wówczas w postaci surowej, często w dużych partiach. Nie było jeszcze specjalizacji branżowych, kawę wystawiano w składach towarów wraz z innymi koniecznymi produktami: naftą, żelazem, wapnem itp.
Ziarno wypalano odręcznie we własnym zakresie, często w warunkach domowych. W zależności od zamożności stosowano do tego różne narzędzia. Począwszy od prowizorycznych patelni po specjalistyczne naczynia blaszane z wbudowaną i obrotową korbą. Różnorodność wszelkich maszyn –podręcznych palarni rozwinęła się w chwili wkroczenia kawy na ulice. Odnajdujemy wtedy formy maszynek wygodnych cylindrycznych, w których prażono ziarno nad wolnym paleniskiem, w podwórkach i oficynach kamienic. Można było je kupić za kilka groszy od domokrążcy, ulicznego handlarza- Żyda.
W bardziej wytworny sposób przygotowywano ziarno w ziemiańskim dworku, zajmowała się tym wykwalifikowana służba (kawiarki). Mała czarna kawa serwowana ,,państwu” przed śniadaniem, w stylu polskim z gęsto ubitą śmietanką…
Kariera kawy rozwijała się również w inteligenckim domu i artystycznej Bohemie, czy w środowisku literatów. Kawa podawana kameralnie, w zaciszu domowym, późnym popołudniem, stanowiła poważną konkurencję dla five o'clock tea.
Niezliczone wzmianki utrwalone w tekstach epoki koncentrują się między innymi w około kawy, która pozwalała "zachęcić muzy do współpracy".
Witkacy określił swój do kawy stosunek w subiektywnym przewodniku po używkach. W ,,narkotykach" czytamy lapidarną i zwięzłą oraz metodyczne obserwacje... "Kawa daje tylko podniecenie nieokreślone, powodując przyśpieszenie bicia serca i rozszerzanie naczyń (...)". Jan Parandowski w ,,Alchemii" daję nieco bardziej rozwiniętą refleksję iż "(...) kawa potęguje wytrwałość w natężeniu myśli, która staje się lekka i nieskrępowana, rozpraszając znużenie ze wszystkim, co ono przynosi, jak apatia, nieufność w swoje siły, rozterki, zgryzoty z urojonych przeszkód i trudności(...)". Kawa zyskała również w oczach poetów, którzy poddając się nastrojom sięgali głęboko w wewnętrzne jej światy, odkrywając wszelkie kawy oblicza. Antoni Lange poświęcił kawie swój poemat podnosząc jej klasyczną naturę, z melancholią wyrażał się o niej Ludwik Szczepański, młodopolski poeta.